Zaznacz stronę

W szkołach językowych nabór skupia się zwykle w dwóch oknach zapisów, a nie rozkłada równo na dwanaście miesięcy, i sprzedaje się w nim komplet w grupie, a nie pojedyncze miejsce. Dlatego licznikiem kampanii jest liczba spiętych grup i liczba kursantów, którzy dotrwali do końca semestru, a nie liczba zapytań z formularza.

W tym rytmie potykasz się najczęściej o trzy rzeczy. Obietnica poziomu w konkretnym czasie i obietnica zdanego egzaminu wchodzą w obszar, który ustawa nazywa wprowadzaniem w błąd. Cena kursu podana bez kwoty kosztuje Cię zapytania, a w placówce i w reklamie z ceną dotyka obowiązku jej uwidaczniania. Formularz zapisu, którym kursant od razu potwierdza zamówienie, zawiera umowę na odległość, a nie zbiera zgłoszenie.

Znajdziesz tu kalendarz, w którym żyją Twoi klienci, arytmetykę grupy i rezygnacji, brzmienie przepisów o cenie, odstąpieniu i wizerunku oraz dowody, którymi wolno zastąpić obietnicę wyniku.

 | 

Rok szkoły językowej układa się zwykle w dwa okna zapisów, a nie w dwanaście równych miesięcy

W marketingu szkoły językowej pracujesz na cudzym kalendarzu. Wyznacza go rok szkolny Twoich kursantów i ich dzieci, a nie równo rozłożony plan wydatków. W szkołach, do których chodzą Twoi kursanci, „zajęcia dydaktyczno-wychowawcze rozpoczynają się w pierwszym powszednim dniu września, a kończą w najbliższy piątek po dniu 20 czerwca […]” (§ 2 ust. 1 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 sierpnia 2017 r. w sprawie organizacji roku szkolnego, tekst jednolity Dz.U. 2023 poz. 1211, stan na 8 września 2026 r.). Rozporządzenie dodaje przy tym, że gdy 1 września wypada w piątek albo sobotę, zajęcia dydaktyczno-wychowawcze zaczynają się w najbliższy poniedziałek po 1 września. Twojej szkoły językowej to rozporządzenie nie wiąże, bo dotyczy „organizacji roku szkolnego w publicznych szkołach podstawowych i publicznych szkołach ponadpodstawowych, publicznych placówkach, w których funkcjonują szkoły, i publicznych centrach kształcenia zawodowego […]” (§ 1), tylko wyznacza kalendarz, w którym żyją Twoi klienci.

Nie jesteś tym terminarzem związany, ale jesteś nim ograniczony. Decyzja o zapisie zapada wtedy, gdy rodzina albo firma układa tydzień od nowa, czyli we wrześniu oraz zaraz po feriach zimowych, które w zależności od województwa wypadają między połową stycznia a końcem lutego. Reszta roku nadaje się raczej do dosprzedaży i utrzymania niż do naboru. Wydatek planuj więc pod okno zapisów, a nie równo co miesiąc, i tyle stąd zabierz do planowania budżetu marketingowego. Dla kontrastu biuro rachunkowe pracuje na kalendarzu podatkowym, w którym szczyt pracy i szczyt sprzedaży wypadają w innych miesiącach.

Kiedy zacząć mówić o naborze wrześniowym?

Zacznij, zanim w szkołach Twoich kursantów ruszą zajęcia. Rodzic układa grafik popołudniowy w tygodniu, w którym poznaje plan lekcji dziecka, a dorosły planuje wtorkowy wieczór wtedy, gdy zna już swój wrześniowy rozkład pracy. Po pierwszym dzwonku trafiasz do osób, które ten wieczór właśnie czymś wypełniły.

W sierpniu pracuje więc materiał przygotowany wcześniej. Trzech rzeczy nie da się dorobić w tydzień. Test poziomujący dostępny bez rozmowy telefonicznej, opis kursu językiem poziomu zamiast nazwą podręcznika i aktualne godziny grup, które naprawdę otworzysz. Samą widoczność w wyszukiwarce opisaliśmy w tekstach o wizytówce Google, pozycjonowaniu lokalnym i promocji firmy w okolicy.

Skąd się bierze drugie okno po feriach zimowych?

Z przerwy w zajęciach szkolnych i z tego, co po niej następuje. Drugie okno nie bierze się z niczego: „ferie zimowe trwają dwa tygodnie w okresie od połowy stycznia do końca lutego” (§ 3 ust. 1 pkt 2 tego samego rozporządzenia), a po nich zaczyna się druga część roku szkolnego. Terminy ferii dla poszczególnych województw ogłasza minister właściwy do spraw oświaty i wychowania „nie później niż do końca czerwca każdego roku poprzedzającego o dwa lata rok, w którym będą trwały ferie zimowe” (§ 3 ust. 1 pkt 2), więc terminy najbliższych ferii są ogłoszone najpóźniej rok wcześniej. Konkretnych dat dla rocznika i województwa szukaj w komunikacie ministra, a nie w artykule sprzed sezonu.

Do lutowego okna przychodzą trzy różne grupy naraz. Kursanci, którzy odpadli jesienią i wracają po przerwie, dorośli z postanowieniem noworocznym oraz rodzice, którzy policzyli miesiące pozostałe do egzaminu.

U dzieci dochodzi trzeci punkt w kalendarzu: „Egzamin ósmoklasisty obejmuje następujące przedmioty obowiązkowe: 1) język polski; 2) matematykę; 3) język obcy nowożytny.” (art. 44zu ust. 3 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty, tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 881, z późn. zm., stan na 8 września 2026 r.). Ustawa dodaje przy tym, że „Uczeń lub słuchacz przystępuje do egzaminu ósmoklasisty z języka obcego nowożytnego, którego uczy się w szkole w ramach obowiązkowych zajęć edukacyjnych” (art. 44zu ust. 4), więc kurs z innego języka nie jest przygotowaniem do tego egzaminu. To sprawdzalna informacja i lepiej podać ją rodzicowi wprost, zamiast obiecywać mu wynik egzaminu.

Sprzedajesz grupę, nie pojedyncze miejsce

Zapisy do szkoły językowej wyglądają jak sprzedaż pojedynczych miejsc, a rozliczają się jak sprzedaż kompletów. Kurs rusza dopiero wtedy, gdy nabór do grupy przekroczy próg, poniżej którego zajęcia są dla Ciebie stratą. Poniżej progu każdy kolejny zapis decyduje o tym, czy w ogóle jest co uruchamiać, dlatego waży inaczej niż zapis powyżej progu. Powyżej progu wartość kolejnej osoby spada do jej własnej raty.

Ta jedna właściwość zmienia arytmetykę kampanii. Czterdzieści zapytań rozsypanych po ośmiu poziomach i czterech porach dnia jest gorszym wynikiem niż dwadzieścia skupionych na dwóch konfiguracjach, choć w raporcie wygląda dwa razy lepiej. Reklama, która nie pyta o poziom i o porę zajęć, produkuje zapytania, których nie da się złożyć w grupę.

Kurs online i kurs stacjonarny licz osobno. Grupa online spina się z szerszego obszaru, bo nie ogranicza jej dojazd, ale wychodzi się z niej łatwiej. Grupa stacjonarna ma węższy zasięg i wyższy koszt krańcowy, za to trudniej ją opuścić, bo oznacza zniknięcie z sali, w której siedzą znajome osoby.

Jak policzyć, czy grupa się spina?

Licz od progu, a nie od liczby kliknięć. Kolejność działań wygląda tak.

  1. Ustal próg opłacalności grupy, czyli liczbę osób, przy której przychód z rat pokrywa koszt lektora, sali i obsługi kursu.
  2. Ustal limit górny, powyżej którego metodyka przestaje działać albo sala się kończy.
  3. Policz, ile zapytań zamienia się u Ciebie w wykonany test poziomujący, a ile testów w podpisaną umowę. To dwa osobne wskaźniki i zwykle różnią się mocno.
  4. Podziel próg przez iloczyn obu wskaźników. Dostaniesz liczbę zapytań potrzebną do spięcia jednej grupy w jednej konfiguracji poziomu i pory.
  5. Pomnóż wynik przez liczbę konfiguracji, które chcesz otworzyć. Dopiero ta liczba jest celem kampanii.

Weź roboczy przykład. Przy progu sześciu osób, połowie zapytań zamienionej w wykonany test i połowie testów zamienionej w umowę potrzebujesz dwudziestu czterech zapytań na jedną grupę, a nie sześciu. Liczby są przykładowe i pokazują sam wzór, bo własne wskaźniki wyliczysz z poprzedniego naboru. Osobno licz koszt spięcia grupy, czyli wydatki całego okna podzielone przez liczbę grup, które ruszyły. Kształt strony zapisu i drogę do niej rozpisaliśmy w tekstach o stronie docelowej i lejku sprzedażowym.

Rezygnacja w trakcie kursu kosztuje więcej niż brak nowego zapisu

Rezygnacja z kursu językowego w listopadzie jest droższa niż zapytanie, które nigdy nie przyszło. Kursant odchodzący w środku semestru zabiera resztę rat i zostawia krzesło, którego nikomu już nie sprzedasz, bo grupa jest w połowie materiału. Przy osobie, która nigdy się nie zapisała, tracisz tylko koszt dotarcia do niej.

Policz to jednym działaniem. Wartość kursanta na dzień rezygnacji to rata pomnożona przez liczbę rat pozostałych do końca rozliczenia. Rezygnacja w drugim miesiącu kursu rozliczanego w dwunastu ratach kasuje dziesięć rat, a w przedostatnim jedną. Ta sama osoba i ten sam kurs, dwie różne kwoty. Podnosząc odsetek osób kończących semestr, podnosisz przychód bez ani jednego nowego zapytania. Ogólną mechanikę utrzymania klienta opisaliśmy w osobnym tekście.

Co mierzyć zamiast liczby zapytań?

Cztery liczby, wszystkie liczone per grupa, a nie łącznie dla szkoły.

  • Odsetek dotrwania do końca semestru w każdej grupie osobno, bo jedna grupa z wysokim odpadem ukryje się w dobrej średniej całej szkoły.
  • Miesiąc, w którym rezygnacje się kumulują. Jeżeli wypada razem z pierwszą trudniejszą partią materiału, problem jest metodyczny, nie marketingowy.
  • Odsetek kontynuacji na kolejny semestr w grupach, które dotrwały. To najtańsze źródło zapisów, jakie masz.
  • Liczba grup spiętych z jednego okna zestawiona z liczbą konfiguracji, które planowałeś otworzyć.

Zapytania licz jako materiał wejściowy do wzoru, nie jako wynik. Zapytanie, które nie weszło do żadnej grupy, nie przyniosło przychodu.

Poziomy CEFR to język, którym mówi Twój klient

Poziomy językowe CEFR są głównym wspólnym słownikiem, jaki masz z osobą po drugiej stronie formularza. Klient pyta o B1 i o B2, bo takie oznaczenie widział w ogłoszeniu o pracę i w wymaganiach uczelni, a nie o poziom średnio zaawansowany plus. Skala, którą posługuje się Twój klient, ma sześć poziomów zgrupowanych w trzy kategorie: „Basic user (A1 and A2), Independent user (B1 and B2) and Proficient user (C1 and C2)” (Rada Europy, CEFR Companion volume, 2020, sekcja 2.6).

Tak samo opisuje ją instytucja egzaminacyjna: „The Common European Framework of Reference for Languages (CEFR) is an international standard for describing language ability. It describes language ability on a six-point scale, from A1 for beginners, up to C2 for those who have mastered a language” (Cambridge English, stan na 8 września 2026 r.). Tego słownika nie wolno naciągać. Jeżeli grupa opisana jako B2 pracuje na materiale B1, dowie się o tym pierwszy kursant, który pójdzie na egzamin albo na rozmowę rekrutacyjną.

Co dokładnie znaczy B2?

Znaczy zestaw czynności, które kursant potrafi wykonać, a nie liczbę przerobionych rozdziałów. B2 w skali globalnej Rady Europy zaczyna się od zdania „Can understand the main ideas of complex text on both concrete and abstract topics, including technical discussions in their field of specialisation” (CEFR Companion volume, 2020, Appendix 1; tłumaczenie w tekście jest tłumaczeniem redakcji). Po polsku brzmi to tak. Osoba na poziomie B2 rozumie główne myśli złożonego tekstu na tematy konkretne i abstrakcyjne, w tym dyskusje techniczne w swojej dziedzinie specjalizacji.

Z tego jednego zdania zbudujesz opis kursu, który da się obronić. Zamiast pisać o wysokim poziomie zaawansowania, opisz czynność. Czytanie dokumentacji branżowej ze zrozumieniem głównej myśli, udział w dyskusji technicznej we własnej specjalizacji, rozmowa bez napięcia po obu stronach.

Dlaczego „B2 w rok” jest obietnicą wyniku?

Bo skala opisuje umiejętność, a nie czas potrzebny na jej zdobycie. W Companion volume z 2020 roku nie ma przypisania liczby godzin nauki do żadnego z poziomów, więc zdanie „B2 w rok” nie jest cytatem ze skali, tylko Twoją własną obietnicą. Ile godzin zajmie dojście do poziomu, zależy od punktu startu, języka pierwszego, częstotliwości zajęć i pracy własnej między nimi.

Zdanie o poziomie w terminie da się przeformułować bez utraty siły sprzedażowej. Podaj wsad, który faktycznie kontrolujesz. Liczbę godzin w semestrze, częstotliwość spotkań, zakres materiału, rodzaj testów kontrolnych oraz moment, w którym wspólnie sprawdzicie, czy poziom rzeczywiście się przesunął.

Czym udowodnić skuteczność, skoro nie wolno jej obiecać

W reklamie szkoły językowej granica jest cienka, bo obietnica poziomu i obietnica zdanego egzaminu dotyczą rezultatu, który zależy też od kursanta. Ustawa wymienia to wprost: „Wprowadzające w błąd działanie może w szczególności dotyczyć: […] możliwości i spodziewanych wyników zastosowania produktu” (art. 5 ust. 3 pkt 2 ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, tekst jednolity Dz.U. 2023 poz. 845, stan na 8 września 2026 r.). To nie znaczy, że każde hasło o postępach jest zakazane. Znaczy, że obietnica poziomu w konkretnym czasie i obietnica zdanego egzaminu trafiają dokładnie w ten obszar, a o tym, czy w konkretnej sprawie doszło do naruszenia, rozstrzyga organ albo sąd.

Masz tu więcej swobody niż w branżach, w których ustawa reguluje samą treść przekazu. Dla porównania przy reklamie gabinetu weterynaryjnego osobny przepis wymienia, co w ogóle wolno podać do publicznej wiadomości. Ograniczenie, które opisujemy w tym tekście, dotyczy tego, czego nie wolno obiecać, a nie listy tematów, o których wolno mówić. Zamień więc obietnicę na dowód tego, co robisz, bo dowód da się sprawdzić od razu.

  • Program w godzinach i zakresie materiału, z podaniem, co grupa przerabia w każdym semestrze.
  • Kwalifikacje lektorów wypisane po nazwie, bez przymiotników.
  • Sposób sprawdzania postępów i to, co się dzieje, gdy wynik wypadnie poniżej oczekiwań.
  • Otwarta lekcja pokazowa, na której metodę widać w działaniu.

Egzamin zewnętrzny – przygotowujesz, nie wystawiasz certyfikatu

Szkoła prowadzi przygotowanie, a certyfikat wystawia instytucja egzaminacyjna, która przeprowadza egzamin według własnych zasad i we własnych terminach. Zapisz ten podział wprost w opisie kursu.

W materiałach opisuj więc zakres odpowiadający wymaganiom danego egzaminu, liczbę godzin poświęconych na format zadań, liczbę egzaminów próbnych w semestrze i to, czy szkoła pomaga w rejestracji. Terminów sesji ani opłat tutaj nie podajemy, bo zmieniają je organizatorzy. Na własnej stronie kursu podaj je z datą sprawdzenia i odesłaniem do organizatora.

Opinie kursantów – o co wolno prosić?

O opinię od osoby, która faktycznie chodziła na zajęcia, w momencie, w którym ma o czym pisać. Za nieuczciwą praktykę rynkową w każdych okolicznościach ustawa uznaje „zamieszczanie lub zlecanie zamieszczania innej osobie nieprawdziwych opinii lub rekomendacji konsumentów albo zniekształcanie opinii lub rekomendacji konsumentów w celu promowania produktów” (art. 7 pkt 26 tej samej ustawy). Punkt wcześniej dotyczy sytuacji, w której sam udostępniasz opinie kursantów. Za nieuczciwe ustawa uznaje „twierdzenie przez przedsiębiorcę, który umożliwia dostęp do opinii konsumentów o produktach, że te opinie zostały zamieszczone przez konsumentów, którzy używali danego produktu lub go nabyli, mimo że przedsiębiorca ten nie podjął uzasadnionych i proporcjonalnych kroków, aby sprawdzić, czy opinie te pochodzą od tych konsumentów” (art. 7 pkt 25).

Sama prośba o opinię jest w porządku. Publikowanie wyłącznie pochlebnych wypowiedzi z zestawu, który sam zbierasz, wygląda już inaczej, a wynagradzanie za ocenę pozytywną jest osobnym ryzykiem. Moment też ma znaczenie, bo opinia po pierwszej lekcji dotyczy wrażenia, a po semestrze dotyczy nauki. Pozyskiwanie i obsługę opinii opisaliśmy w tekście o opiniach w Google.

Cena kursu, raty i promocje – gdzie obowiązek uwidocznienia naprawdę działa

Podając zaproszenie do kontaktu w miejscu ceny kursu, tracisz część osób jeszcze przed pierwszą rozmową. Do tej straty dochodzi przepis. Obowiązek jest krótki: „W miejscu sprzedaży detalicznej i świadczenia usług uwidacznia się cenę oraz cenę jednostkową towaru lub usługi w sposób jednoznaczny, niebudzący wątpliwości oraz umożliwiający porównanie cen.” (art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 9 maja 2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług, tekst jednolity Dz.U. 2023 poz. 168, stan na 8 września 2026 r.).

Ten sam artykuł obejmuje też reklamę: „Do reklamy towaru lub usługi wraz z ceną przepisy ust. 1–4 stosuje się odpowiednio.” (art. 4 ust. 5), więc do plakatu i postu z ceną kursu stosuje się te przepisy odpowiednio, o ile kurs mieści się w tej definicji. Ustawa definiuje usługę jako „czynność świadczoną odpłatnie, wymienioną w klasyfikacjach wydanych na podstawie przepisów o statystyce publicznej” (art. 3 ust. 1 pkt 5), a tego, jak Twój kurs jest ujęty w klasyfikacji, nie rozstrzygniemy za Ciebie. To pytanie do księgowego albo prawnika. Obowiązek uwidocznienia ceny jest więc związany z miejscem sprzedaży detalicznej i świadczenia usług, a do reklamy wchodzi dopiero wtedy, gdy reklama podaje cenę. Z tych dwóch przepisów nie wynika obowiązek publikowania cennika na stronie internetowej. Niezależnie od tej kwalifikacji podawanie pełnej kwoty przy każdym komunikacie o cenie wychodzi taniej niż jej brak, bo skraca ścieżkę do decyzji.

Przy rozliczeniu semestralnym albo rocznym płatnym w ratach dochodzi jeszcze jedno. Klient podejmuje jedną decyzję na wiele miesięcy, więc chce znać obie liczby naraz, kwotę całości i kwotę jednej raty. Podanie samej raty bez sumy odsuwa moment, w którym kursant poznaje pełne zobowiązanie, aż do podpisu.

Co zwolnienie z VAT zmienia w komunikacie o cenie?

Ustawa o VAT zwalnia od podatku „usługi nauczania języków obcych oraz dostawę towarów i świadczenie usług ściśle z tymi usługami związane, inne niż wymienione w pkt 26, pkt 27 i pkt 29” (art. 43 ust. 1 pkt 28 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług, tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 775, z późn. zm., stan na 8 września 2026 r.). To zwolnienie dotyczy usług, nie firm, i ma wyłączenia wymienione w samym przepisie, więc nie oznacza, że „szkoła językowa nie płaci VAT”. Dla komunikacji ważny jest skutek. Przy usłudze objętej tym zwolnieniem cena, którą podajesz, jest ceną, którą klient zapłaci, a nie kwotą, do której coś się jeszcze dolicza.

Dla klienta firmowego oznacza to, że kwota w cenniku i kwota na fakturze są takie same, bo nie dochodzi do niej pozycja „plus VAT”. Jak wygląda to w Twojej ofercie, ustal z księgowym przed publikacją cennika.

Co z hasłem „minus 30 procent na semestr”?

Rabat jest dozwolony, ale sposób pokazania go jest uregulowany. Przy obniżce dochodzi drugi obowiązek, a za niewykonanie obowiązków z art. 4 ust. 1–5 wojewódzki inspektor Inspekcji Handlowej „nakłada na niego, w drodze decyzji, karę pieniężną do wysokości 20 000 zł” (art. 6 ust. 1 tej samej ustawy). Jeżeli przedsiębiorca nie wykonał tych obowiązków co najmniej trzykrotnie w okresie 12 miesięcy, pułap kary rośnie do 40 000 zł (art. 6 ust. 2 tej samej ustawy). Ten drugi obowiązek dotyczy informowania o obniżce. Obok informacji o obniżonej cenie trzeba uwidocznić najniższą cenę tej usługi, która obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki (art. 4 ust. 2 tej samej ustawy, stan na 8 września 2026 r.). Gdy kurs jest oferowany do sprzedaży w okresie krótszym niż 30 dni, punktem odniesienia jest najniższa cena obowiązująca od dnia rozpoczęcia oferowania go do sprzedaży do dnia wprowadzenia obniżki (art. 4 ust. 3 tej samej ustawy).

Jeżeli cena regularna kursu istnieje wyłącznie w miesiącu poprzedzającym promocję, a przez resztę roku sprzedajesz w promocji, przekaz staje się trudny do obronienia. Bezpieczniej działa rabat oparty na sprawdzalnym warunku, na przykład na zapisie w oknie naboru albo na kontynuacji z poprzedniego semestru.

Kiedy formularz zapisu zawiera umowę na odległość

Formularz zapisu, którym kursant od razu potwierdza zamówienie, zawiera umowę na odległość, a „Konsument, który zawarł umowę na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa, może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów […]” (art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta, tekst jednolity Dz.U. 2024 poz. 1796, z późn. zm., stan na 8 września 2026 r.). Ustawa definiuje taką umowę jako „umowę zawartą z konsumentem w ramach zorganizowanego systemu zawierania umów na odległość, bez jednoczesnej fizycznej obecności stron, z wyłącznym wykorzystaniem jednego lub większej liczby środków porozumiewania się na odległość do chwili zawarcia umowy włącznie” (art. 2 pkt 1 tej samej ustawy). Jeżeli kursant wybiera grupę, akceptuje regulamin i potwierdza zamówienie, umowa jest zawarta w tym momencie, a zapisy online nie są zbieraniem zgłoszeń, po którym dopiero zawiera się umowę. Jeżeli natomiast formularz kończy się kontaktem sekretariatu, a umowę podpisujecie na miejscu, warunku z art. 2 pkt 1 nie ma.

Przed zawarciem umowy masz obowiązek poinformować konsumenta między innymi o „łącznej cenie lub wynagrodzeniu za świadczenie wraz z podatkami, a gdy charakter przedmiotu świadczenia nie pozwala, rozsądnie oceniając, na wcześniejsze obliczenie ich wysokości – sposobie, w jaki będą one obliczane” (art. 12 ust. 1 pkt 5 ustawy o prawach konsumenta). Ten sam przepis wymaga też informacji o głównych cechach świadczenia oraz o adresie przedsiębiorstwa, adresie poczty elektronicznej i numerze telefonu (art. 12 ust. 1 pkt 1 i 3 tej samej ustawy, stan na 8 września 2026 r.). To minimum, nie pełna lista obowiązków informacyjnych.

Na formularzu zapisu wygląda to tak. Pełna kwota kursu i kwota raty przed przyciskiem potwierdzenia, a nie w załączonym pliku. Opis kursu przez to, co grupa przerabia i ile ma godzin. Regulamin oraz informacja o odstąpieniu dostępne przed zapisem, bez dosyłania ich mailem po fakcie.

Czy kurs językowy jest wyjątkiem od prawa odstąpienia?

W wykazie wyjątków od prawa odstąpienia z art. 38 ust. 1 nie ma pozycji o nauczaniu ani o kursach, a wyjątek z punktu 1 wymaga, żeby usługa została „wykonana w pełni” za wyraźną i uprzednią zgodą konsumenta. O tym, jak to wygląda przy Twojej konkretnej umowie, przesądza jej treść, nie ten artykuł. Punkt 1 dotyczy umów „o świadczenie usług, za które konsument jest zobowiązany do zapłaty ceny, jeżeli przedsiębiorca wykonał w pełni usługę za wyraźną i uprzednią zgodą konsumenta, który został poinformowany przed rozpoczęciem świadczenia, że po spełnieniu świadczenia przez przedsiębiorcę utraci prawo odstąpienia od umowy, i przyjął to do wiadomości” (art. 38 ust. 1 pkt 1).

Kurs semestralny albo roczny nie zostaje wykonany w pełni w chwili zapisu, więc ta konstrukcja rzadko ma tu zastosowanie. Osobno traktowany jest kurs sprzedawany jako nagrania i materiały do samodzielnej pracy, bo to treść cyfrowa niedostarczana na nośniku materialnym, przy której prawo odstąpienia gaśnie na warunkach z art. 38 ust. 1 pkt 13 – po rozpoczęciu świadczenia za wyraźną i uprzednią zgodą konsumenta, który został o utracie tego prawa poinformowany i przyjął to do wiadomości. Osobno ustawa reguluje sytuację, w której zajęcia zaczęły się przed upływem terminu na odstąpienie. Jeżeli kurs zdążył się zacząć na żądanie kursanta, ustawa mówi, że ma on „obowiązek zapłaty za świadczenia spełnione do chwili odstąpienia od umowy” (art. 35 ust. 1), a kwotę „oblicza się proporcjonalnie do zakresu spełnionego świadczenia” (art. 35 ust. 2).

Zaplanuj więc w kalendarzu naboru odstęp między zapisem a pierwszymi zajęciami albo przygotuj procedurę na wypadek odstąpienia po pierwszej lekcji, łącznie z tym, kto i jak liczy kwotę proporcjonalną.

Kurs dla firmy, dla pracownika i dla jednoosobowej działalności

Kursy językowe dla firm różnią się od kursów dla konsumenta w kilku miejscach naraz. Płaci ktoś inny niż uczestnik, o rezygnacji decyduje ktoś inny niż osoba na zajęciach, a efekt rozlicza się z obecności i raportu, nie z zadowolenia kursanta. Argument, który przekonuje uczestnika, nie jest więc argumentem, który przekonuje osobę podpisującą zamówienie.

Osobnym przypadkiem jest jednoosobowa działalność gospodarcza kupująca kurs dla siebie. Formalnie to przedsiębiorca, ale umowa bywa dla niego umową o charakterze niezawodowym i wtedy działa część przepisów konsumenckich – prawo odstąpienia oraz przepisy o zgodności świadczenia z umową. Ustawa zakreśla to wąsko. „Przepisy dotyczące konsumenta zawarte w rozdziałach 4, 5a i 5b stosuje się do osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie ma ona dla tej osoby charakteru zawodowego […]” (art. 7aa ust. 1 ustawy o prawach konsumenta, tekst jednolity Dz.U. 2024 poz. 1796, z późn. zm., stan na 8 września 2026 r.). Obowiązków informacyjnych z art. 12, które opisaliśmy wyżej, ustawa na tę osobę nie rozciąga. Od 27 listopada 2025 roku ustawa daje takiej osobie narzędzie: „Jeżeli z treści umowy, która ma być zawarta, nie wynika, czy ma ona charakter zawodowy dla osoby fizycznej, o której mowa w ust. 1, osoba ta najpóźniej w chwili zawarcia umowy może złożyć oświadczenie, że umowa ma dla niej charakter zawodowy albo że nie ma takiego charakteru. Druga strona umowy nie może jednak uzależnić zawarcia umowy od złożenia takiego oświadczenia.” (art. 7aa ust. 2 ustawy o prawach konsumenta, dodany przez art. 9 ustawy z dnia 5 sierpnia 2025 r., Dz.U. 2025 poz. 1172, stan na 8 września 2026 r.).

Dla Ciebie oznacza to jedno miejsce do poprawienia w procesie. Formularz zamówienia dla firmy powinien pozwalać na złożenie takiego oświadczenia, zamiast zakładać z góry, że każdy numer NIP oznacza umowę zawodową. Sprzedaż do firm w ogóle opisaliśmy w tekście o marketingu B2B w małej firmie.

Lektor jest nośnikiem relacji, marka musi być drugim wiązaniem

Kursant mówi, że chodzi do Kasi, a nie że chodzi do szkoły przy Legnickiej, i jest to naturalne, bo przez cały semestr widuje jedną osobę. Marka szkoły językowej ma przez to trudniej niż marka w gastronomii czy w handlu detalicznym. Odejście lektora zabiera część grupy, a czasem całą.

Zmierz to, zanim zaczniesz naprawiać. Pierwsza liczba to udział jednego lektora w przychodzie, czyli suma rat grup, które prowadzi, podzielona przez sumę rat wszystkich grup. Druga to odsetek dotrwania do końca semestru liczony osobno dla każdego lektora. Jeżeli jedna osoba prowadzi znaczną część grup, a jej wskaźnik utrzymania jest najwyższy w szkole, masz jednocześnie najlepszego pracownika i największe ryzyko.

Drugie wiązanie budują rzeczy, które przetrwają zmianę lektora. Wspólny sposób prowadzenia zajęć, po którym kursant poznaje szkołę niezależnie od sali. Materiały i platforma z dostępem do nagrań oraz zadań. Sekretariat, który zna sprawę kursanta bez odsyłania go do prowadzącego. Wreszcie procedura przekazania grupy, w której nowy lektor dostaje notatki o poziomie i o tym, gdzie grupa utknęła, a kursanci dowiadują się o zmianie od szkoły, a nie od odchodzącej osoby.

Zdjęcia i nagrania z zajęć – kto musi się zgodzić

Zdjęcia z zajęć są dobrym materiałem i jednocześnie tym, przy którym najłatwiej o błąd. Zdjęcie z lekcji nie jest ilustracją, tylko rozpowszechnianiem wizerunku, a przepis brzmi krótko: „Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej.” (art. 81 ust. 1 zdanie pierwsze ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 24, stan na 8 września 2026 r.). Ustawa przewiduje od tej zasady wyjątki. Jeden z nich dotyczy „osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza” (art. 81 ust. 2 pkt 2), ale ustawa wymienia sytuację, nie podaje kryterium, po którym poznasz, że Twoje zdjęcie grupy się w niej mieści.

Przy kursancie niepełnoletnim rozmawiasz z kimś innym niż uczestnik zajęć, bo „Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską.” (art. 98 § 1 zdanie pierwsze ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy, tekst jednolity Dz.U. 2026 poz. 236, stan na 8 września 2026 r.). Mechanikę zbierania zgody rodzica opisaliśmy przy reklamie przedszkola. Przy kursach dla dorosłych bezpiecznie jest zebrać zgodę od każdej rozpoznawalnej osoby w kadrze, bo wyjątków z ust. 2 nie da się przy zdjęciu grupy zastosować pewnie.

Obejście problemu bywa prostsze niż zbieranie zgód od całej grupy, bo materiał z lekcji nie musi pokazywać twarzy, żeby pokazywać metodę. Tablica z zapisanym schematem, karta pracy, fragment nagrania z samym głosem lektora, ujęcie zza pleców bez rozpoznawalnych osób, zdjęcie sali przed zajęciami. Formaty, które działają na profilu, zebraliśmy w tekście o Instagramie dla firm.

Najczęstsze pytania o marketing szkoły językowej

Kiedy zacząć promocję naboru do szkoły językowej?

Zanim zaczną się zajęcia w szkołach, do których chodzą Twoi kursanci, bo wtedy rodziny układają grafik na nowy sezon. W szkołach publicznych zajęcia dydaktyczno-wychowawcze rozpoczynają się w pierwszym powszednim dniu września (§ 2 ust. 1 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 sierpnia 2017 r. w sprawie organizacji roku szkolnego, tekst jednolity Dz.U. 2023 poz. 1211, stan na 8 września 2026 r.), a gdy 1 września wypada w piątek albo sobotę, zaczynają się w najbliższy poniedziałek po 1 września. Twojej prywatnej szkoły ten przepis nie wiąże, bo dotyczy placówek publicznych, ale wyznacza kalendarz Twoich klientów. Drugie okno otwiera się po feriach zimowych, które według tego samego rozporządzenia trwają dwa tygodnie w okresie od połowy stycznia do końca lutego.

Czy mogę napisać w reklamie „B2 w rok”?

To obietnica wyniku, a nie opis kursu. W Companion volume Rady Europy z 2020 roku nie ma przypisania liczby godzin nauki do żadnego z poziomów, więc takie zdanie nie jest cytatem ze skali, tylko Twoją własną deklaracją. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wymienia możliwości i spodziewane wyniki zastosowania produktu jako obszar, którego może dotyczyć działanie wprowadzające w błąd (art. 5 ust. 3 pkt 2, tekst jednolity Dz.U. 2023 poz. 845, stan na 8 września 2026 r.), a o naruszeniu w konkretnej sprawie rozstrzyga organ albo sąd. Bezpieczniej podać wsad, który kontrolujesz, czyli liczbę godzin, częstotliwość zajęć i zakres materiału.

Czy muszę podawać cenę kursu w poście reklamowym?

Jeżeli w reklamie pojawia się cena, obowiązują te same reguły co przy cenniku w placówce, bo do reklamy towaru lub usługi wraz z ceną przepisy o uwidacznianiu ceny stosuje się odpowiednio (art. 4 ust. 5 ustawy z dnia 9 maja 2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług, tekst jednolity Dz.U. 2023 poz. 168, stan na 8 września 2026 r.). Za niewykonanie obowiązków z art. 4 ust. 1–5 wojewódzki inspektor Inspekcji Handlowej nakłada karę pieniężną do wysokości 20 000 zł (art. 6 ust. 1 tej samej ustawy), a przy niewykonaniu tych obowiązków co najmniej trzykrotnie w okresie 12 miesięcy – do wysokości 40 000 zł (art. 6 ust. 2 tej samej ustawy). Tego, jak Twój kurs jest ujęty w klasyfikacjach statystycznych, do których ustawa odsyła w definicji usługi, nie rozstrzygniemy za Ciebie.

Czy kursant może zrezygnować z kursu kupionego przez internet?

Konsument, który zawarł umowę na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa, może w terminie 14 dni odstąpić od niej bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów, poza kosztami określonymi w art. 33, art. 34 ust. 2 i art. 35 (art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta, tekst jednolity Dz.U. 2024 poz. 1796, z późn. zm., stan na 8 września 2026 r.). W wykazie wyjątków z art. 38 ust. 1 tej ustawy nie ma pozycji o nauczaniu ani o kursach, a wyjątek z punktu 1 wymaga, żeby usługa została wykonana w pełni za wyraźną i uprzednią zgodą konsumenta. O tym, jak wygląda to przy Twojej umowie, przesądza jej treść. Inaczej wygląda kurs sprzedawany jako nagrania i materiały do samodzielnej pracy, bo to treść cyfrowa niedostarczana na nośniku materialnym, przy której prawo odstąpienia gaśnie na warunkach z art. 38 ust. 1 pkt 13 tej samej ustawy. Jeżeli zajęcia zaczęły się na żądanie kursanta, ma on obowiązek zapłaty za świadczenia spełnione do chwili odstąpienia, liczone proporcjonalnie do ich zakresu (art. 35 ust. 1 i 2 tej samej ustawy).

Czy kurs językowy dla jednoosobowej działalności podlega prawom konsumenta?

Zależy od tego, czy umowa ma dla tej osoby charakter zawodowy, a nawet wtedy wchodzi tylko część reżimu konsumenckiego. Przepisy dotyczące konsumenta z rozdziałów 4, 5a i 5b, czyli prawo odstąpienia oraz zgodność świadczenia z umową, stosuje się do osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści umowy wynika, że nie ma ona dla niej charakteru zawodowego (art. 7aa ust. 1 ustawy o prawach konsumenta, tekst jednolity Dz.U. 2024 poz. 1796, z późn. zm., stan na 8 września 2026 r.). Obowiązków informacyjnych z art. 12 ustawa na tę osobę nie rozciąga. Od 27 listopada 2025 roku ustawa o prawach konsumenta daje narzędzie rozstrzygnięcia. Jeżeli z treści umowy to nie wynika, osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą może najpóźniej w chwili zawarcia umowy złożyć oświadczenie, że umowa ma dla niej charakter zawodowy albo że nie ma takiego charakteru, a druga strona umowy nie może uzależnić zawarcia umowy od złożenia takiego oświadczenia (art. 7aa ust. 2, dodany przez art. 9 ustawy z dnia 5 sierpnia 2025 r., Dz.U. 2025 poz. 1172, stan na 8 września 2026 r.). Zostaw więc w formularzu zamówienia miejsce na takie oświadczenie, zamiast zakładać, że każdy numer NIP oznacza umowę zawodową.

Czy mogę publikować zdjęcia z zajęć na Instagramie?

Za zgodą osób widocznych w kadrze. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej (art. 81 ust. 1 zdanie pierwsze ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 24, stan na 8 września 2026 r.), a ustawa przewiduje od tej zasady wyjątki. Jeden z nich dotyczy osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza (art. 81 ust. 2 pkt 2), ale przepis wymienia sytuację i nie podaje kryterium, po którym poznasz, że Twoje zdjęcie grupy się w niej mieści. Przy kursancie niepełnoletnim zgody udziela przedstawiciel ustawowy, czyli rodzic sprawujący władzę rodzicielską (art. 98 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, tekst jednolity Dz.U. 2026 poz. 236).

O autorze: Marcin Zagórski – autor bloga Dolnośląskiego Centrum Wsparcia Marketingowego. Pisze o marketingu i prowadzeniu małej firmy, od widoczności lokalnej po obowiązki, które przepisy nakładają na komunikację przedsiębiorcy. Stan prawny na 8 września 2026 r. Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady prawnej ani konsultacji z księgowym w sprawie kwalifikacji podatkowej konkretnej usługi.

Kontakt: kontakt@dcwm.pl



Secured By miniOrange