Zaznacz stronę

Dietetyka nie ma na liście zawodów medycznych z ustawy o niektórych zawodach medycznych, a sama ustawa nie mówi o reklamie ani słowa. Katalog zawodów medycznych tworzy art. 1 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 17 sierpnia 2023 r. o niektórych zawodach medycznych (tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 1730), a czynności dietetycznych dotyczy w niej jeden przepis i tylko w ramach świadczeń gwarantowanych, stan na 6 września 2026 r.

To nie znaczy, że wolno wszystko. Granice wyznaczają przepisy ogólne, które w innych branżach zostają w tle, a w dietetyce trafiają w sam rdzeń przekazu. Chodzi o to, co wolno powiedzieć o jedzeniu, czyj wizerunek wolno opublikować i skąd mają pochodzić opinie na stronie. W sieci znajdziesz przy okazji tezę odwrotną do powyższej, powtarzaną bez sygnatury aktu. Część właścicieli gabinetów podejmuje więc decyzje o stronie i social mediach na podstawie cudzego domysłu.

Sprawdziliśmy stan prawny u wydawców. Teksty jednolite ustaw pobraliśmy z bazy ELI prowadzonej przez Sejm RP, rozporządzenia unijne z EUR-Lexu. Znajdziesz tu dokładne brzmienie przepisów, listę komunikatów po dozwolonej i zakazanej stronie granicy, procedurę przy zdjęciach klientów oraz praktyczny podział marketingu gabinetu i poradni online.

 | 

Czy dietetyk jest zawodem regulowanym i co z tego wynika dla reklamy?

Dietetyk nie jest zawodem medycznym w rozumieniu ustawy, która ten katalog tworzy. Art. 1 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 17 sierpnia 2023 r. o niektórych zawodach medycznych wymienia piętnaście zawodów, a są to asystentka stomatologiczna, elektroradiolog, higienistka stomatologiczna, instruktor terapii uzależnień, opiekun medyczny, optometrysta, ortoptystka, podiatra, profilaktyk, protetyk słuchu, technik farmaceutyczny, technik masażysta, technik ortopeda, technik sterylizacji medycznej i terapeuta zajęciowy (tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 1730, stan na 6 września 2026 r.).

Jedno miejsce w tej ustawie potrafi wprowadzić w błąd. Załącznik do niej, który wskazuje wykształcenie i kwalifikacje wymagane do wykonywania danego zawodu medycznego, ma szesnaście pozycji, a dietetyk stoi w nim pod lp. 2. Rozstrzyga to art. 1 ust. 3, który stanowi, że „Ilekroć w ustawie jest mowa o zawodzie medycznym, należy przez to rozumieć zawody wymienione w ust. 1 pkt 1” (stan na 6 września 2026 r.). Katalog z art. 1 ust. 1 pkt 1 pozostaje piętnastoelementowy, a pozycja dietetyka w załączniku obsługuje odesłanie z art. 1 ust. 2, bo stosuje ono odpowiednio art. 2 ust. 1 pkt 5, czyli przepis o kwalifikacjach określonych w załączniku. To ostatnie zdanie jest naszym odczytem konstrukcji ustawy, a nie jej dosłownym brzmieniem.

Kogo obejmuje odesłanie z art. 1 ust. 2?

Ustawa dotyka dietetyki jednym przepisem i to w wąskim wycinku rynku. Art. 1 ust. 2 stanowi, że „do osób wykonujących czynności zawodowe w zakresie planowania diety, prowadzenia konsultacji dietetycznych oraz udzielania porad edukacyjnych w ramach świadczeń gwarantowanych […] stosuje się odpowiednio przepisy art. 2 ust. 1 pkt 1–5 i ust. 2, art. 10 ust. 1, art. 15–18 i art. 41–83” (stan na 6 września 2026 r.). Klucz tkwi w słowach o świadczeniach gwarantowanych. Jeśli prowadzisz prywatny gabinet i nie realizujesz świadczeń finansowanych ze środków publicznych, to odesłanie Cię nie obejmuje.

W tym katalogu równie ważne jest to, czego w nim nie ma. Przepisy o Centralnym Rejestrze Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego, czyli art. 3–9, zostały poza katalogiem. Poza nim został też art. 14 o ochronie tytułu zawodowego oraz cały rozdział 4 o ustawicznym rozwoju zawodowym. Powtarzana w sieci teza, że dietetyk musi zdobyć wpis do rejestru zawodów medycznych, nie ma oparcia w brzmieniu tej ustawy.

Dlaczego brak przepisu o reklamie jest tu faktem, a nie domysłem?

Dla marketingu najważniejsze jest to, czego w ustawie nie ma wcale. Przeszukaliśmy cały tekst jednolity pod kątem rdzenia „reklam” i znaleźliśmy zero wystąpień. Odczyt nie był pusty, co jest tu istotne, bo pusty plik dałby ten sam wynik bez żadnej wartości dowodowej. Dokument miał 40 stron, rdzeń „informac” wystąpił w nim 42 razy, a „dietety” 7 razy. Ustawa milczy o reklamie i o informowaniu o działalności.

Ten brak wygląda inaczej dopiero w zestawieniu z zawodami, które taki przepis mają. Tabela pokazuje trzy sąsiadujące branże i podstawę ograniczenia w każdej z nich.

Zawód lub placówka Przepis branżowy o reklamie Co z niego wynika
Dietetyk (gabinet prywatny) Brak. Ustawa o niektórych zawodach medycznych nie zawiera rdzenia „reklam” ani razu Obowiązują przepisy ogólne o wizerunku, danych i praktykach rynkowych, a także przepisy o żywności w granicach ich zakresu podmiotowego
Podmiot leczniczy i praktyka zawodowa lekarza Art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej Podawanie do publicznej wiadomości informacji o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń, przy zakazie nadawania im cech reklamy. Rozwinięcie tematu znajdziesz w tekście o tym, jak reklama gabinetu stomatologicznego stoi na zupełnie innym przepisie
Zakład leczniczy dla zwierząt Art. 29 ust. 1 ustawy o zakładach leczniczych dla zwierząt Wolno podać zakres usług, godziny i adres, a forma i treść nie mogą nosić cech reklamy. Opisaliśmy to w artykule o tym, jak zakład leczniczy dla zwierząt mieści się w ustawowym zakazie cech reklamy

Nie musisz konsultować szyldu ani kampanii z samorządem zawodowym, bo ustawa takiego samorządu dla dietetyków nie tworzy. Realne ograniczenia leżą gdzie indziej, w treści samego przekazu.

Czego nie wolno obiecać w komunikacji o żywieniu?

Kiedy Twój przekaz dotyczy konkretnej żywności, w grę wchodzą dwa rozporządzenia unijne, a najostrzejszy zakaz obejmuje przypisywanie jej właściwości leczniczych. Każde z nich ma jednak własny, wąski zakres zastosowania i od niego trzeba zacząć. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 stanowi w art. 7 ust. 3, że „[…] informacje na temat żywności nie mogą przypisywać jakiemukolwiek środkowi spożywczemu właściwości zapobiegania chorobom lub leczenia chorób ludzi bądź też odwoływać się do takich właściwości” (wersja skonsolidowana EUR-Lex, stan na 6 września 2026 r.).

Ten zakaz nie kończy się na etykiecie. Art. 7 ust. 4 tego samego rozporządzenia rozciąga ustępy 1–3 na reklamę oraz na prezentację środków spożywczych, w tym kształt, wygląd i opakowanie. Napis na słoiku i płatna reklama tego samego produktu podlegają więc jednej regule.

Zanim odniesiesz ten przepis do siebie, sprawdź, kogo rozporządzenie 1169/2011 w ogóle wiąże. Krąg jest węższy, niż wygląda, a od tego zależy, czy zakaz w ogóle Cię dotyczy. Art. 1 ust. 3 stanowi, że „Niniejsze rozporządzenie ma zastosowanie do podmiotów prowadzących przedsiębiorstwo spożywcze na wszystkich etapach łańcucha żywnościowego, na których ich działania dotyczą przekazywania konsumentom informacji na temat żywności”, a art. 2 ust. 2 lit. a definiuje informacje na temat żywności jako „informacje dotyczące danego środka spożywczego udostępniane konsumentowi finalnemu za pośrednictwem etykiety, innych materiałów towarzyszących lub innych środków, w tym nowoczesnych narzędzi technologicznych lub przekazu ustnego” (wersja skonsolidowana EUR-Lex, stan na 6 września 2026 r.).

Definicji przedsiębiorstwa rozporządzenie nie tworzy samo. Art. 2 ust. 1 lit. a odsyła do rozporządzenia (WE) nr 178/2002, gdzie w art. 3 pkt 2 przedsiębiorstwo spożywcze to „przedsiębiorstwo publiczne lub prywatne, typu non-profit lub nie, prowadzące jakąkolwiek działalność związaną z jakimkolwiek etapem produkcji, przetwarzania i dystrybucji żywności” (wersja skonsolidowana EUR-Lex, stan na 6 września 2026 r.). Dla gabinetu sprowadza się to do jednego pytania. Jeśli produkujesz, pakujesz, sprzedajesz albo rozprowadzasz żywność, choćby przy okazji poradnictwa, jesteś po stronie, do której ten przepis mówi wprost. Jeśli sprzedajesz wyłącznie własną usługę, zaliczenie Cię do tego kręgu nie jest oczywiste i zależy od faktycznego zakresu działalności, a nie od tego, co napiszesz w poście. Tego artykuł nie rozstrzyga za Ciebie.

Które oświadczenia zdrowotne są zakazane wprost?

Drugie rozporządzenie trafia w typowy język branży odchudzania. Rozporządzenie (WE) nr 1924/2006 wylicza w art. 12 oświadczenia zdrowotne niedozwolone. Są to „oświadczenia, które sugerują, że niespożycie danej żywności mogłoby mieć wpływ na zdrowie”, „oświadczenia, które odwołują się do szybkości lub wielkości obniżenia masy ciała” oraz „oświadczenia, które odwołują się do zaleceń poszczególnych lekarzy lub specjalistów w zakresie zdrowia i innych stowarzyszeń niewymienionych w art. 11” (wersja skonsolidowana EUR-Lex, stan na 6 września 2026 r.).

Te przepisy mają jednak granicę. Łatwo o niej zapomnieć i rozciągnąć zakaz na cały marketing gabinetu. Art. 1 ust. 2 rozporządzenia 1924/2006 stanowi, że znajduje ono zastosowanie do oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych zawartych w przekazach komercyjnych w etykietowaniu, przy prezentacji i w reklamach żywności przeznaczonej dla konsumentów końcowych (stan na 6 września 2026 r.). Przepis wiąże komunikat o żywności. Opis Twojej metody pracy albo przebiegu konsultacji nie jest oświadczeniem o środku spożywczym.

Tabela porządkuje typowe zdania z materiałów gabinetu dietetycznego. Ocena konkretnego materiału zawsze zależy od całego kontekstu, w jakim się pojawia.

Element przekazu Bliżej dozwolonej informacji Bliżej zakazanego oświadczenia
Opis produktu spożywczego Skład, sposób przygotowania, wartość odżywcza Przypisanie produktowi zapobiegania chorobie albo jej leczenia (art. 7 ust. 3 rozporządzenia 1169/2011)
Zapowiedź efektu Opis tego, co obejmuje współpraca i jak długo trwa Odwołanie do szybkości lub wielkości obniżenia masy ciała (art. 12 lit. b rozporządzenia 1924/2006)
Autorytet w reklamie Własne wykształcenie i zakres praktyki Powołanie się na zalecenia poszczególnych lekarzy lub specjalistów (art. 12 lit. c tego samego rozporządzenia)
Straszenie Rzeczowy opis, czym zajmuje się poradnia Sugestia, że niespożycie danej żywności wpłynie na zdrowie (art. 12 lit. a)

Najbezpieczniejszy marketing dietetyka opisuje więc proces, a nie rezultat.

Gdzie kończy się poradnictwo żywieniowe, a zaczyna świadczenie zdrowotne?

Świadczenie zdrowotne ma w polskim prawie definicję szeroką, ale z samego jej brzmienia nie wynika kwalifikacja konkretnej usługi dietetyka. Ustawa z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej stanowi w art. 2 ust. 1 pkt 10, że świadczenie zdrowotne to „działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne wynikające z procesu leczenia lub przepisów odrębnych regulujących zasady ich wykonywania” (tekst jednolity Dz.U. 2026 poz. 156, stan na 6 września 2026 r.).

Sprawdziliśmy, czy ta definicja nadal obowiązuje w takim brzmieniu. Po ogłoszeniu tekstu jednolitego ustawę zmieniła jedna nowelizacja, Dz.U. 2026 poz. 972, obowiązująca od 5 sierpnia 2026 r. Odczytaliśmy ją w całości. W ustawie o działalności leczniczej zmienia wyłącznie art. 27a, czyli sprawozdawczość kadrową wobec ministra zdrowia, a jej pozostałe przepisy zmieniają ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, więc art. 2 pozostaje nietknięty.

Tego, po której stronie granicy leży Twoja konkretna usługa, ten artykuł nie rozstrzyga i celowo tego nie robi. Definicja mówi o działaniach służących poprawie zdrowia oraz o działaniach medycznych, a odpowiedź zależy od faktycznego zakresu czynności, formy działalności i tego, czy w grę wchodzą przepisy odrębne. To pytanie do prawnika, który zobaczy Twoją umowę i opis usługi, nie do wątku na grupie branżowej.

Dla komunikacji wynika z tego zalecenie praktyczne, choć jest to ocena redakcyjna, a nie treść przepisu. Im mocniej Twój przekaz sugeruje leczenie i im częściej pada w nim słownictwo z obszaru medycyny, tym bliżej jesteś kwalifikacji, której zapewne nie planowałeś. Nazywanie klientów pacjentami, mówienie o terapii i wyliczanie chorób w ofercie przesuwają Cię w tę stronę bez żadnej korzyści sprzedażowej.

Zdjęcia „przed i po” – największa pokusa i największe ryzyko

Zdjęcia przed i po należą w tej branży do najsilniejszych materiałów sprzedażowych i zarazem do najbardziej obciążonych prawnie. Publikacja wymaga zezwolenia z prawa autorskiego, a jeśli zdjęcie mówi coś o stanie zdrowia klienta, dochodzi do tego druga, osobna podstawa z RODO. To dwie różne zgody, nie jedna.

Czego wymaga publikacja zdjęcia klienta?

Podstawa pierwsza to wizerunek. Art. 81 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, że „rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej”, a „w braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie” (tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 24, stan na 6 września 2026 r.). Ustęp 2 przewiduje dwa wyjątki, a dotyczą one osoby powszechnie znanej w związku z pełnieniem funkcji publicznych oraz osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza. Żaden z nich nie opisuje sytuacji klienta gabinetu.

Podstawa druga to dane o zdrowiu. Rozporządzenie 2016/679 definiuje w art. 4 pkt 15 dane dotyczące zdrowia jako „dane osobowe o zdrowiu fizycznym lub psychicznym osoby fizycznej – w tym o korzystaniu z usług opieki zdrowotnej – ujawniające informacje o stanie jej zdrowia”. Art. 9 ust. 1 zakazuje przetwarzania takich danych, a art. 9 ust. 2 lit. a uchyla ten zakaz, gdy „osoba, której dane dotyczą, wyraziła wyraźną zgodę na przetwarzanie tych danych osobowych w jednym lub kilku konkretnych celach […]” (wersja skonsolidowana EUR-Lex, stan na 6 września 2026 r.).

Zwróć uwagę na dwa słowa w tym przepisie, bo wyznaczają one całą procedurę. Zgoda ma być wyraźna, więc milczenie i domniemanie nie wystarczą. Ma też dotyczyć konkretnych celów, więc zgoda na dokumentację wewnętrzną nie jest zgodą na publikację w social mediach ani na użycie zdjęcia w płatnej reklamie. Każdy nowy cel to nowa zgoda.

Co zrobić, gdy nie masz pewnej zgody?

Brak pewnej zgody nie musi oznaczać rezygnacji z dowodu, tylko zmianę jego rodzaju. To już zalecenie redakcyjne, nie treść przepisu.

  • Pokaż przebieg pracy zamiast efektu. Zrzut z narzędzia do układania jadłospisów, przykładowy plan tygodnia na własnym materiale, nagranie o tym, jak wygląda pierwsza wizyta.
  • Poproś o wypowiedź zamiast zdjęcia. Opis doświadczenia współpracy nie zawiera wizerunku i przy odpowiednio ostrożnej treści nie musi ujawniać stanu zdrowia.
  • Jeśli klient chce wystąpić, zbierz zgodę na piśmie z wypisanymi celami i kanałami oraz z informacją o możliwości jej wycofania.
  • Trzymaj zgody tam, gdzie je znajdziesz po roku. Zgoda ustna, o której pamiętasz tylko Ty, w razie sporu nie istnieje.

Opinie i rekomendacje – co dokładnie mówi przepis?

Dwie praktyki związane z opiniami są zakazane w każdych okolicznościach, bez badania skutku. Ustawa z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wymienia w art. 7 pkt 25 „twierdzenie przez przedsiębiorcę, który umożliwia dostęp do opinii konsumentów o produktach, że te opinie zostały zamieszczone przez konsumentów, którzy używali danego produktu lub go nabyli, mimo że przedsiębiorca ten nie podjął uzasadnionych i proporcjonalnych kroków, aby sprawdzić, czy opinie te pochodzą od tych konsumentów” (tekst jednolity Dz.U. 2023 poz. 845, stan na 6 września 2026 r.).

Kolejny punkt idzie dalej i obejmuje też nieprawdziwe opinie zamawiane u innych osób. Art. 7 pkt 26 tej samej ustawy wymienia „zamieszczanie lub zlecanie zamieszczania innej osobie nieprawdziwych opinii lub rekomendacji konsumentów albo zniekształcanie opinii lub rekomendacji konsumentów w celu promowania produktów” (stan na 6 września 2026 r.). Zwróć uwagę na słowo o zniekształcaniu, bo może obejmować także selekcję. Wycięcie zdania niewygodnego z prawdziwej opinii mieści się w tym opisie.

Ktoś mógłby uznać, że przepis dotyczy sklepów, a gabinetów już nie. Obejmuje jedne i drugie, bo ustawa definiuje produkt szeroko. Art. 2 pkt 3 stanowi, że produkt to „każdy towar lub usługa, w tym nieruchomości, usługi cyfrowe, treści cyfrowe, prawa i obowiązki wynikające ze stosunków cywilnoprawnych” (stan na 6 września 2026 r.). Konsultacja dietetyczna i sprzedany jadłospis mieszczą się w tej definicji.

Operacyjnie sprowadza się to do trzech nawyków. Proś o opinię tylko osoby, które realnie u Ciebie były. Nie zamawiaj opinii i nie wymieniaj się nimi z innymi gabinetami. Publikuj cytaty w całości albo skracaj tak, żeby nie zmieniać wymowy. Sama mechanika zbierania i odpowiadania jest osobnym tematem, który rozpisaliśmy w tekście o tym, jak wygląda zbieranie opinii w Google.

Jest jeszcze jedna rzecz specyficzna dla tej branży. Opinia klienta bywa jednocześnie informacją o jego zdrowiu, bo mówi, po co przyszedł. Wtedy wraca art. 9 RODO i potrzebna jest zgoda na publikację treści, a nie tylko uprzejma prośba o wystawienie oceny.

Dowód kompetencji zamiast obietnicy wyniku

Skoro nie wolno obiecać efektu, trzeba dać czytelnikowi coś innego do oceny. Ta sekcja jest zaleceniem redakcyjnym opartym na regułach z poprzednich części, nie streszczeniem przepisu. Klient, który nie może zweryfikować rezultatu z góry, ocenia to, co widzi przed pierwszą wizytą, czyli sposób Twojej pracy.

Najmocniej działa opisanie tego, co dzieje się między umówieniem terminu a końcem współpracy. Ile trwa pierwsza konsultacja, co klient przynosi ze sobą, kiedy dostaje plan, w jakiej formie, ile razy można go zmienić, jak wygląda kontakt między spotkaniami i po czym poznacie, że współpraca się kończy. Takich informacji na stronach gabinetów zwykle brakuje.

Druga warstwa to Twoje kwalifikacje podane wprost. Tytuł zawodowy, ukończony kierunek, obszar, w którym pracujesz najczęściej, oraz zakres, którego nie obsługujesz. Wskazanie granicy własnych kompetencji brzmi jak strata, a działa odwrotnie, bo jest sygnałem, że nie przyjmujesz każdego zgłoszenia. Najprostszą formą takiej granicy jest zdanie o tym, kiedy odsyłasz klienta do lekarza.

Trzecia warstwa to treści, w których pokazujesz sposób myślenia. Artykuł tłumaczący, jak czytać skład produktu, albo nagranie o planowaniu zakupów pokazują kompetencję bez składania obietnic. Jeśli budujesz to na własnej stronie, praktyczną stronę tematu opisaliśmy w tekście o tym, po co małej firmie blog firmowy. Jeśli pracujesz głównie obrazem, wskazówki zebraliśmy w materiale o tym, jak działa Instagram dla firm.

Zostaje jedno zastrzeżenie. Zakaz z art. 7 ust. 3 rozporządzenia 1169/2011 nie omija treści poradnikowej, bo obejmuje informacje na temat żywności, a nie samą reklamę. Jeśli mieścisz się w zakresie podmiotowym tego rozporządzenia, opis „ten produkt zapobiega chorobie” jest zakazany także w artykule edukacyjnym, a jeśli się w nim nie mieścisz, i tak nie masz czym takiego zdania poprzeć.

Gabinet, poradnictwo online, czy jedno i drugie?

Marketing lokalnego gabinetu i marketing poradni online to dwa różne zadania, które łatwo pomylić, bo usługa nazywa się tak samo. Gabinet konkuruje o osobę, która chce dojechać na miejsce, więc potrzebuje widoczności w okolicy. Poradnia online konkuruje o osobę szukającą specjalisty od konkretnego zagadnienia, więc potrzebuje zasięgu tematycznego.

Dla gabinetu punktem wyjścia jest obecność w mapach i wyszukiwarce z intencją lokalną. Uzupełniony profil z adresem, godzinami, zdjęciami wnętrza i realnym numerem telefonu odpowiada na pytania, które taka osoba zadaje przed wizytą. Zasady prowadzenia profilu opisaliśmy w tekście o tym, jak działa wizytówka Google. Szerszy kontekst znajdziesz w materiale o tym, na czym polega pozycjonowanie lokalne. Zestaw działań w okolicy zebraliśmy w przewodniku po tym, jak prowadzić marketing lokalny w swojej okolicy.

Dla poradni online liczy się coś innego. Klient nie wybiera po odległości, tylko po tym, czy uznał Cię za osobę, która rozumie jego sytuację. Kanałem jest treść, a nie mapa. Zmienia się też obsługa, bo zdalna współpraca wymaga jasnego opisu formy kontaktu, terminów odpowiedzi i sposobu przekazywania planu. Brak tych informacji na stronie generuje pytania, na które i tak odpowiadasz, tylko w wiadomościach prywatnych.

Czym ta branża różni się od kosmetologii i stomatologii?

Szablony z branż sąsiednich nie działają tu wprost. Salon kosmetyczny sprzedaje zabieg o widocznym i natychmiastowym efekcie, więc jego komunikacja stoi na obrazie, a zasady opisaliśmy osobno w tekście o tym, jak prowadzić marketing salonu kosmetycznego. Gabinet stomatologiczny działa pod ograniczeniem cech reklamy z art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej, a ustawa tworząca katalog zawodów medycznych nie stawia dietetykowi odpowiednika tego przepisu. Dietetyka leży pomiędzy nimi, bo w warstwie formalnej bliżej jej do zwykłej usługi konsumenckiej, a merytorycznie dotyczy zdrowia, gdzie obietnica efektu jest najbardziej kusząca i najbardziej ryzykowna.

Sezonowość i model sprzedaży – od jednej konsultacji do e-booka

Każdy z trzech modeli sprzedaży w dietetyce wymaga innej komunikacji, a osobno liczy się moment w roku, w którym ją zaczynasz. Nasilenie zainteresowania na przełomie roku i przed sezonem letnim jest w tej branży zjawiskiem powszechnie obserwowanym, jednak nie podajemy tu żadnych wartości liczbowych, bo nie znaleźliśmy badania, na które moglibyśmy się powołać.

Rytm roku ma jednak konsekwencję operacyjną niezależną od liczb. Jeśli cała Twoja komunikacja rusza w styczniu, wchodzisz na rynek w momencie największej konkurencji o uwagę. Materiały budujące rozpoznawalność mają sens wcześniej, a okres niższego zainteresowania nadaje się na to, czego w szczycie nie da się zrobić, czyli na porządkowanie strony, opis usług i przygotowanie treści.

Który model sprzedaży wybrać?

Trzy modele sprzedaży różnią się przede wszystkim tym, czego dowodzisz przed zakupem.

Model Co realnie sprzedajesz Czym dowodzisz wartości Co się zmienia w komunikacji
Jednorazowa konsultacja Godzinę uwagi specjalisty i wnioski na wyjście Opisem przebiegu wizyty i tego, z czym klient wychodzi Najkrótsza ścieżka decyzji, więc kluczowa jest jasność oferty i łatwy kontakt
Prowadzenie długoterminowe Relację i nadzór nad procesem rozłożonym w czasie Opisem częstotliwości spotkań, formy kontaktu i zasad zmian w planie Dłuższa decyzja, więc treści muszą budować zaufanie przed pierwszą rozmową
Jadłospisy i e-booki Treść cyfrową bez indywidualnego nadzoru Fragmentem, spisem treści i jasnym opisem, dla kogo materiał nie jest Sprzedaż na odległość, więc sam opis materiału musi wystarczyć przed zakupem

Trzeci model wymaga jednej dodatkowej uwagi. Gotowy jadłospis mieści się w definicji produktu z art. 2 pkt 3 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, bo obejmuje ona treści cyfrowe, więc reguły o opiniach z art. 7 pkt 25 i 26 dotyczą go tak samo jak konsultacji (stan na 6 września 2026 r.). Jeśli materiał opisuje właściwości konkretnych produktów spożywczych, wraca pytanie o zakres rozporządzeń 1169/2011 i 1924/2006.

Najczęstsze pytania o marketing dietetyka

Czy dietetyk może reklamować swoje usługi?

Tak. Ustawa z dnia 17 sierpnia 2023 r. o niektórych zawodach medycznych nie zawiera rdzenia „reklam” ani razu w całym tekście jednolitym Dz.U. 2025 poz. 1730, a dietetyka nie ma wśród piętnastu zawodów wymienionych w jej art. 1 ust. 1 pkt 1 (stan na 6 września 2026 r.). Nie oznacza to dowolności, bo obowiązują przepisy ogólne o wizerunku, o danych dotyczących zdrowia i o nieuczciwych praktykach rynkowych, a także przepisy o oświadczeniach dotyczących żywności w granicach ich zakresu podmiotowego.

Czy dietetyk musi być wpisany do rejestru osób wykonujących zawód medyczny?

Z brzmienia ustawy o niektórych zawodach medycznych taki obowiązek nie wynika. Dietetyka nie ma w katalogu z art. 1 ust. 1 pkt 1, a odesłanie z art. 1 ust. 2, dotyczące osób wykonujących czynności dietetyczne w ramach świadczeń gwarantowanych, obejmuje art. 2 ust. 1 pkt 1–5 i ust. 2, art. 10 ust. 1, art. 15–18 oraz art. 41–83 i nie sięga przepisów o Centralnym Rejestrze Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego, czyli art. 3–9 (tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 1730, stan na 6 września 2026 r.).

Czy wolno pokazywać zdjęcia „przed i po” klientów?

Potrzebne są dwie odrębne podstawy. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby przedstawionej na zdjęciu zgodnie z art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 24). Jeśli zdjęcie ujawnia informacje o stanie zdrowia, mamy do czynienia z danymi dotyczącymi zdrowia w rozumieniu art. 4 pkt 15 rozporządzenia 2016/679, a ich przetwarzanie jest zakazane w art. 9 ust. 1, chyba że osoba wyraziła wyraźną zgodę w konkretnych celach zgodnie z art. 9 ust. 2 lit. a (stan na 6 września 2026 r.).

Czy w reklamie można napisać, ile kilogramów schudnie klient?

W przekazie o żywności takie zdanie jest zakazane. Art. 12 lit. b rozporządzenia (WE) nr 1924/2006 uznaje za niedozwolone oświadczenia zdrowotne odwołujące się do szybkości lub wielkości obniżenia masy ciała, a rozporządzenie stosuje się do przekazów komercyjnych dotyczących żywności przeznaczonej dla konsumentów końcowych zgodnie z jego art. 1 ust. 2 (stan na 6 września 2026 r.). Niezależnie od zakresu tego przepisu obietnica konkretnego wyniku zdrowotnego jest twierdzeniem, którego nie da się poprzeć dowodem wobec pojedynczego klienta.

Czy dietetyk może prosić klientów o opinie w Google?

Może, o ile chodzi o osoby, które faktycznie skorzystały z usługi. Art. 7 pkt 25 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym uznaje za nieuczciwe w każdych okolicznościach twierdzenie, że opinie pochodzą od konsumentów, którzy produkt nabyli lub go używali, gdy przedsiębiorca nie podjął uzasadnionych i proporcjonalnych kroków, aby to sprawdzić, a pkt 26 obejmuje zamieszczanie i zlecanie nieprawdziwych opinii oraz zniekształcanie opinii prawdziwych (tekst jednolity Dz.U. 2023 poz. 845, stan na 6 września 2026 r.).

Czym marketing dietetyka różni się od marketingu gabinetu stomatologicznego?

Podstawą prawną i wynikającą z niej swobodą. Gabinet stomatologiczny działa jako podmiot wykonujący działalność leczniczą i podlega ograniczeniu z art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej, natomiast ustawa o niektórych zawodach medycznych, która tworzy katalog zawodów medycznych, nie wymienia dietetyka i nie zawiera przepisu o reklamie (stan na 6 września 2026 r.). Ograniczenia dietetyka wynikają z reguł ogólnych, przede wszystkim z zakazów dotyczących oświadczeń o żywności w granicach ich zakresu podmiotowego oraz z wymogów zgody przy wizerunku i danych o zdrowiu.

Marcin Zagórski – autor bloga Dolnośląskiego Centrum Wsparcia Marketingowego. Pisze o marketingu i prowadzeniu małej firmy, z naciskiem na realia dolnośląskich i wrocławskich przedsiębiorców. Fakty prawne w tym tekście zostały odczytane 6 września 2026 r. u wydawców, czyli w bazie ELI prowadzonej przez Sejm RP oraz w serwisie EUR-Lex. Profil autora: https://dcwm.pl/author/seus/. Kontakt: kontakt@dcwm.pl.

Ten artykuł opisuje zasady komunikacji marketingowej i nie stanowi porady prawnej ani żywieniowej. Nie zawiera zaleceń dotyczących diety, leczenia ani postępowania w jakimkolwiek stanie zdrowia. Kwalifikacja konkretnej działalności i konkretnego materiału reklamowego wymaga indywidualnej oceny prawnej.



Secured By miniOrange