Zaznacz stronę

W kwiaciarni reklama zaczyna się przy zamówieniu w hurtowni, a nie przy wyborze kanału. Materiał, który ściągnie ludzi po bukiet, którego nie ma, kosztuje podwójnie – raz za emisję, drugi raz za kwiaty stojące w wiadrze o dzień za długo.

Ta branża pracuje w skrajnym rytmie. Kilka dni w roku obsługujesz kolejkę przy ladzie i telefon, który dzwoni bez przerwy, a między tymi dniami ciągną się tygodnie z półpustą chłodnią. Do tego dochodzą zamówienia „na już”, składane z telefonu przez kogoś, kto właśnie stanął pod twoim adresem na mapie, oraz osobny nurt zamówień pogrzebowych, w którym nikt nie przegląda inspiracji.

U właściciela kwiaciarni decyzje zapadają w określonej kolejności. Najpierw wiesz, ile towaru i na kiedy zamawiasz. Potem, czy tego dnia wolno ci otworzyć. Potem, czym i dokąd dowozisz. Dopiero na końcu ustalasz, gdzie i za co się reklamujesz. W tej samej kolejności ułożone są kolejne części tego tekstu.

 | 

Zamówienie w hurtowni jest pierwszą decyzją reklamową

Kampanię ustawiasz pod towar, który będziesz mieć, a nie odwrotnie. W większości branż zbyt duży popyt to miły problem, bo zamówienie da się dowieźć w kolejnym tygodniu. Tutaj kwiat kupiony na zapas i niesprzedany zamienia się w stratę, a kwiat niekupiony na czas zamienia się w zawiedzionego klienta, który już stoi w drzwiach.

Dlatego reklama przed pikiem ma jedno zadanie ważniejsze od zasięgu, czyli ma zbierać zamówienia z wyprzedzeniem. Post i płatna kreacja z terminem zamówienia oraz krótkim formularzem albo numerem telefonu dają ci liczbę, na której oprzesz zamówienie w hurtowni. To jest twoje badanie popytu i nie kosztuje osobno, bo dzieje się przy okazji sprzedaży.

Druga zasada dotyczy tego, co promujesz w zwykłym tygodniu. Zamiast reklamować konkretny wzór bukietu z konkretnym kwiatem, reklamuj format. Bukiet dnia, kompozycja z tego, co dziś przyszło, wiązanka w zadanej cenie od klienta. Format zostaje ten sam przez cały rok, a ty podmieniasz zdjęcie i skład bez przepisywania kampanii i bez obietnicy, której nie dowieziesz w środę.

Trzecia rzecz to możliwość zatrzymania emisji z dnia na dzień. Ktoś w kwiaciarni musi umieć wstrzymać reklamę i podmienić zdjęcie w telefonie, bo dostawa potrafi przyjść inna, niż była zamówiona. Jeśli tę czynność umie wykonać wyłącznie zewnętrzny wykonawca dostępny od poniedziałku, kampania będzie regularnie mijać się z zawartością chłodni.

Zanim napiszesz, że masz otwarte w niedzielę i 1 listopada

Kwiaciarnia ma w przepisach o ograniczeniu handlu własne wyłączenie, ale stoi ono na warunku, który da się stracić. Zasada wygląda tak. W niedziele i święta w placówkach handlowych handel oraz wykonywanie czynności związanych z handlem, a także powierzanie pracownikowi lub zatrudnionemu wykonywania takiej pracy, są zakazane (art. 5 ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni, tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 301, stan na 3 września 2026 r.). Świętem są w tej ustawie dni wymienione w art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy (art. 3 pkt 6), a wśród nich stoi 1 listopada, Wszystkich Świętych (art. 1 pkt 1 lit. j ustawy o dniach wolnych od pracy, tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 296, stan na 3 września 2026 r.).

Wyjątek dotyczy wprost twojej branży. Zakaz nie obowiązuje w placówkach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu kwiatami (art. 6 ust. 1 pkt 2, stan na 3 września 2026 r.). Ta sama lista wymienia handel kwiatami, wiązankami, wieńcami i zniczami przy cmentarzach (art. 6 ust. 1 pkt 25) oraz placówki, w których handel prowadzi przedsiębiorca będący osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek (art. 6 ust. 1 pkt 27). Warunek przychodowy opisany niżej dotyczy wyłącznie pierwszego z tych punktów – ustawa wylicza punkty objęte tym warunkiem i nie ma wśród nich stoiska przy cmentarzu (art. 6 ust. 2, stan na 3 września 2026 r.). Wyłączeń z art. 6 jest więcej niż te trzy, więc swoją sytuację sprawdź na pełnej liście, zamiast zakładać, że mieścisz się w tej, którą tu przywołujemy.

Co z sobotą przed Wielkanocą?

Jest jeszcze jeden dzień, o którym łatwo zapomnieć przy planowaniu kampanii wielkanocnej. W sobotę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy handel i powierzanie pracy w handlu po godzinie 14.00 są zakazane, z wyjątkiem przypadków określonych w art. 6 (art. 8 ust. 1, stan na 3 września 2026 r.). Kwiaciarnia korzysta więc z tego samego wyłączenia co w niedzielę, pod tym samym warunkiem.

Praktyczny wniosek dla materiałów reklamowych jest jeden. Godziny otwarcia w dzień ustawowo wolny podajesz dopiero wtedy, gdy masz potwierdzone, na czym stoi twoje wyłączenie, i gdy grafik pracowników jest ułożony pod ten dzień. Deklaracja w reklamie nie zmienia stanu prawnego, za to zostaje w zrzucie ekranu i w pamięci klienta, który przyjechał pod zamknięte drzwi.

Co może ci zabrać wyłączenie dla kwiaciarni?

Zmiana struktury sprzedaży, o której nikt w firmie nie mówi w kategoriach prawnych. Przeważająca działalność, o której mowa w art. 6 ust. 1 pkt 2, oznacza rodzaj przeważającej działalności wskazany we wniosku o wpis do krajowego rejestru urzędowego podmiotów gospodarki narodowej, jeżeli działalność ta jest wykonywana w danej placówce handlowej i stanowi co najmniej 40% miesięcznego przychodu ze sprzedaży detalicznej (art. 6 ust. 2, stan na 3 września 2026 r.). Rozbudowana półka ze zniczami, upominkami i dekoracjami potrafi więc dotknąć czegoś więcej niż marży. Do tego dochodzi obowiązek papierowy. Placówki korzystające z tego wyłączenia prowadzą ewidencję miesięcznego przychodu ze sprzedaży z podziałem na przychód z działalności objętej wyłączeniem (art. 6 ust. 3). Za powierzenie pracy w handlu wbrew zakazowi grozi kara grzywny od 1000 do 100 000 zł, a tej samej karze podlega nieprowadzenie tej ewidencji albo prowadzenie jej niezgodnie z przepisami (art. 10 ust. 1 i art. 10 ust. 2 pkt 2). Zapytaj księgową o strukturę przychodu w twojej placówce, zanim ułożysz grafik na listopad.

Piki i doliny to dwa różne zadania dla reklamy

Kalendarz tej branży ma kilka szczytów o zupełnie różnym charakterze i długie odcinki między nimi. Traktowanie ich jedną kampanią z podmienioną grafiką jest najczęstszym marnotrawstwem, bo w każdym z tych dni klient kupuje z innego powodu i decyduje w innym trybie.

Charakter szczytów sprzedaży w kwiaciarni i wynikające z nich zalecenia dla reklamy. Zestawienie redakcyjne DCWM, nie dane rynkowe.
Okazja Czym różni się zamówienie Co z tego wynika dla reklamy
Walentynki Wąski asortyment, jeden dzień, kupujący często niepewny wyboru Gotowe zestawy z jasną ceną i szybką ścieżką zamówienia, zbieranie zamówień z wyprzedzeniem
Dzień Kobiet Duża liczba drobnych zamówień, w tym firmowych na jeden adres Osobny przekaz do firm z terminem zamówienia i jedną fakturą
Wielkanoc Kompozycje i dekoracje zamiast bukietów, sobota z ograniczeniem handlu po 14.00 Komunikat o godzinach na sobotę podany wcześniej, nacisk na odbiór przed południem
Dzień Matki Kupuje często osoba, która zamawia zdalnie dla kogoś w innym mieście Widoczny obszar dostawy i granica godzinowa zamówienia
Komunie Zamówienie planowane tygodniami, powiązane z dekoracją miejsca Reklama z wyprzedzeniem i rozmowa zamiast koszyka, portfolio realizacji
Sezon ślubny Pojedyncze duże zlecenia, termin znany z wielomiesięcznym wyprzedzeniem Osobna podstrona i zdjęcia własnych realizacji, kontakt telefoniczny lub spotkanie
Wszystkich Świętych Skrajny szczyt w dniu ustawowo wolnym od pracy, sprzedaż także przy cmentarzu Godziny otwarcia potwierdzone w profilu firmy, obsada na telefonie, zero eksperymentów z kreacją
Tygodnie między szczytami Sprzedaż okazjonalna i impulsowa, mała przewidywalność Praca nad stałym klientem, zdjęciami i treścią, którą wykorzystasz w szczycie

Z tego zestawienia wynika jedna decyzja budżetowa. Pieniądze na emisję przesuwasz w stronę dni, w których i tak masz popyt, bo tam reklama tylko przechwytuje klienta gotowego kupić. W dolinach reklama rzadko wytwarza popyt na kwiaty, za to buduje rzeczy, które zadziałają w szczycie, czyli rozpoznawalność w okolicy, zapas zdjęć i listę stałych odbiorców. Jak rozłożyć te działania w promieniu kilku ulic, opisaliśmy w tekście o marketingu lokalnym.

Klient szuka kwiaciarni w telefonie i chce kupić w ciągu godziny

Duża część zamówień zaczyna się od wyszukania z mapy przez kogoś, kto jest już w drodze. Ten człowiek nie porównuje ofert i nie czyta zakładki o firmie. Sprawdza trzy rzeczy, czyli czy jesteś otwarty, jak daleko masz do niego i czy odbierasz telefon. Cała reszta marketingu jest wtedy bez znaczenia.

Stąd pierwszeństwo profilu firmy przed stroną. Aktualne godziny, adres, numer widoczny bez klikania i zdjęcia z ostatnich tygodni robią w tej branży więcej niż rozbudowany serwis. Zasady prowadzenia profilu opisaliśmy osobno w tekstach o wizytówce Google oraz o pozycjonowaniu lokalnym, a sposób zbierania opinii w materiale o opiniach w Google.

Osobno warto ustawić telefon. Przy zamówieniu „na już” klient dzwoni do dwóch albo trzech kwiaciarni z listy i zamawia tam, gdzie ktoś odebrał i potrafił od razu powiedzieć, co jest w chłodni. W szczycie oznacza to jedną osobę oddelegowaną do telefonu, nawet kosztem tempa przy ladzie, bo rozmowa kończy się zamówieniem częściej niż wiadomość w komunikatorze.

Co ustawić w profilu przed szczytem?

Godziny na konkretny dzień, a nie standardowy tydzień. Profil Firmy w Google ma do tego osobną funkcję. „Kiedy godziny pracy Twojej firmy zmieniają się na krótki czas, na przykład w związku z wydarzeniem specjalnym, możesz ustawić niestandardowe godziny otwarcia, tak aby standardowe godziny pracy pozostały niezmienione” (Centrum pomocy Profilu Firmy w Google, stan na 3 września 2026 r.). Google zaleca przy tym potwierdzanie godzin pracy w dni ustawowo wolne od pracy nawet wtedy, gdy nie różnią się one od zwykłych, żeby klient widział, że informacja jest aktualna. Dla kwiaciarni to czynność na kwadrans przed 1 listopada, która ratuje wizyty osób jadących do ciebie z drugiego końca miasta.

Dostawa jest częścią produktu, więc opisz ją jak produkt

W zamówieniu zdalnym klient kupuje nie tylko bukiet, ale też punktualne wręczenie go komuś innemu. Kwiaty, które dojechały dzień po urodzinach, są dla niego produktem wadliwym, choćby były najświeższe w mieście. Reklama, która milczy o dostawie, przerzuca to ryzyko na rozmowę telefoniczną i kończy się pytaniami zamiast zamówieniami.

Opisz więc cztery rzeczy w miejscu, do którego prowadzi reklama. Obszar dostawy nazwany dzielnicami i miejscowościami, a nie kilometrami od punktu. Godzina graniczna zamówienia na dziś, osobno na dni szczytowe. Sposób postępowania, gdy pod adresem nikogo nie ma, bo to najczęstszy realny problem tej usługi. Wreszcie potwierdzenie doręczenia, choćby zdjęciem odbioru wysłanym zamawiającemu.

Osobno potraktuj adresy nietypowe, czyli szpital, dom pogrzebowy, cmentarz, biuro z recepcją i hotel. Każdy z nich ma własne ograniczenia godzinowe i własne zasady wnoszenia. Jeśli je obsługujesz, napisz o tym wprost, bo klient szukający dostawy do szpitala prawie nigdy nie znajdzie odpowiedzi na tak postawione pytanie i wybierze tego, kto ją napisał.

Zdjęcie z katalogu hurtowni sprzedaje cudzy bukiet

Katalogowa grafika ma jedną zaletę i kilka wad. Jest gotowa od ręki, ale pokazuje kompozycję, której nie ułożysz, z kwiatów, których w tym tygodniu nie masz, w świetle studia, którego nie ma w twoim wnętrzu. Klient przychodzi z tym zdjęciem w telefonie i porównuje je z tym, co dostaje na ladzie, a różnicę zapisuje na twoje konto.

Własne zdjęcie sprzedaje inaczej, bo jest jednocześnie dowodem wykonania. Widać na nim twój styl wiązania, twoje papiery i wstążki oraz sezon, w którym powstało. Rutyna, która to utrzymuje, jest prosta. Jedno stałe miejsce przy oknie, telefon zamiast aparatu, zdjęcie każdej większej realizacji przed wydaniem klientowi i pytanie o zgodę przy zamówieniach okolicznościowych.

Ta sama zasada dotyczy uczciwości opisu. Jeśli kompozycja powstaje z kwiatów dostępnych w danym dniu, napisz to przy zdjęciu, zamiast obiecywać powtórzenie kadru co do gałązki. Zdjęcia z bieżącego tygodnia zasilają też profil w mediach społecznościowych, o którego prowadzeniu piszemy w tekście o Instagramie dla firm.

Zamówienia pogrzebowe rządzą się innym językiem i innym tempem

To osobna sprzedaż prowadzona w tym samym lokalu. Klient nie przegląda inspiracji, nie porównuje wariantów i nie czeka na promocję. Dzwoni raz, pyta o możliwość wykonania na konkretną godzinę i o napis na szarfie, a rozmowa trwa kilka minut.

Dla reklamy wynikają z tego trzy rzeczy. Po pierwsze, ten temat wymaga osobnego miejsca w serwisie, opisanego rzeczowo, z rodzajami wiązanek i wieńców, zasadą doręczenia pod adres uroczystości i numerem telefonu na wierzchu. Po drugie, nie prowadzi się do niego kampanii z językiem promocji, rabatem ani wykrzyknikiem, bo ton przekazu jest tu częścią usługi. Po trzecie, pilnuj kalendarza publikacji, żeby zaplanowany wcześniej post z okazji Dnia Kobiet nie wyświetlił się obok informacji o kwiatach pogrzebowych w tym samym profilu i tego samego dnia.

Warto też pamiętać, że przepisy o ograniczeniu handlu wymieniają osobno handel kwiatami, wiązankami, wieńcami i zniczami przy cmentarzach oraz zakłady pogrzebowe (art. 6 ust. 1 pkt 25 i 26 ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni, stan na 3 września 2026 r.). Jeśli obsługujesz stoisko sezonowe przy cmentarzu, traktuj je jako osobny punkt sprzedaży także w komunikacji, z własnym adresem i własnymi godzinami.

Stały klient firmowy wypełnia tygodnie między szczytami

Biura, hotele, restauracje, gabinety i lokale usługowe kupują kwiaty cyklicznie, bez związku z kalendarzem okazji. To jest ta część sprzedaży, która nie zależy od tego, czy w danym tygodniu ktoś ma imieniny, i dzięki której zamówienie w hurtowni przestaje być zgadywanką.

Ten klient kupuje inaczej niż osoba przy ladzie. Interesuje go stały grafik wymiany, powtarzalność kompozycji, faktura i jedna osoba do kontaktu. Zamiast kreacji sprzedażowej działa tu bezpośrednie dotarcie, czyli rozmowa z managerem lokalu, próbna wymiana na dwa tygodnie i portfolio zdjęć z podobnych wnętrz. Sposób prowadzenia takiej sprzedaży opisaliśmy szerzej w tekście o marketingu B2B dla małej firmy.

Przy okazji zmienia się sens twojej reklamy w dolinie. Zamiast dopłacać do emisji w tygodniu, w którym nikt kwiatów nie szuka, kierujesz ją do wąskiej grupy lokalnych firm i budujesz listę adresową klientów indywidualnych, do których odezwiesz się przed najbliższym szczytem. Jedno i drugie kosztuje mniej niż licytacja o uwagę w dniu, w którym reklamują się wszyscy.

Najczęstsze pytania o reklamę kwiaciarni

Czy kwiaciarnia może handlować w niedzielę objętą zakazem?

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni wyłącza spod zakazu placówki handlowe, w których przeważająca działalność polega na handlu kwiatami. Warunek jest jednak zdefiniowany liczbowo i dotyczy rodzaju działalności wskazanego przy wpisie do rejestru urzędowego oraz udziału co najmniej 40% miesięcznego przychodu ze sprzedaży detalicznej w danej placówce. Zanim ogłosisz otwarcie w materiałach reklamowych, potwierdź strukturę przychodu i obowiązek prowadzenia ewidencji z osobą prowadzącą twoją księgowość.

Czy w reklamie wolno pokazać bukiet, którego dziś nie ułożę?

Bezpieczniej jest reklamować format kompozycji niż konkretny egzemplarz. Jeśli używasz zdjęcia wcześniejszej realizacji, napisz przy nim, że kompozycja powstaje z kwiatów dostępnych w danym dniu i może się różnić. Największe rozczarowania biorą się nie z jakości, tylko z różnicy między katalogowym kadrem a tym, co klient dostaje do ręki.

Od czego zacząć reklamę kwiaciarni, gdy nie ma na to czasu ani osoby?

Od profilu firmy w wyszukiwarce i map, bo tam trafia klient gotowy kupić w ciągu godziny. Uzupełnij adres, telefon i godziny, dodaj zdjęcia z ostatnich tygodni i ustaw godziny na dni szczytowe. Dopiero potem sięgaj po płatne kampanie, bo one dowożą ludzi do informacji, która i tak musi być poprawna.

Jak reklamować dostawę kwiatów, żeby nie obiecać za dużo?

Podawaj granice zamiast haseł o szybkości. Nazwij obszar dzielnicami i miejscowościami, wskaż godzinę graniczną zamówienia na ten sam dzień i osobną godzinę na dni szczytowe, opisz, co robisz, gdy pod adresem nikogo nie ma. Dodaj potwierdzenie doręczenia dla osoby zamawiającej, bo najczęściej jest to ktoś z innego miasta, kto nie zobaczy efektu.

Jak prowadzić profil w mediach społecznościowych, gdy część zamówień to kwiaty pogrzebowe?

Rozdziel tematy i pilnuj kalendarza publikacji. Informacje o kwiatach pogrzebowych utrzymuj w rzeczowym tonie, bez promocji i bez języka sprzedaży okazjonalnej, najlepiej na osobnej podstronie z numerem telefonu. Zaplanowane wcześniej posty świąteczne przejrzyj przed emisją, żeby nie sąsiadowały z tą częścią oferty.

Co robić z reklamą w tygodniach bez okazji?

Przenieś wysiłek z emisji na rzeczy, które zadziałają w szczycie. Zbieraj zdjęcia własnych realizacji, proś o opinie osoby, które właśnie odebrały zamówienie, buduj listę adresową i rozmawiaj z lokalnymi firmami o stałej dostawie. Budżet zostaw na dni, w których klienci i tak szukają kwiatów, bo wtedy reklama przechwytuje gotowy popyt zamiast go wytwarzać.

Marcin Zagórski – od kilkunastu lat prowadzi działania marketingowe dla małych i średnich firm, w tym dla lokalnych punktów handlowych i usługowych o silnej sezonowości sprzedaży. W Dolnośląskim Centrum Wsparcia Marketingowego zajmuje się strategią treści i widocznością w wyszukiwarkach. Przepisy i parametry platform przywołane w tym tekście sprawdził u wydawcy 3 września 2026 r. Napisz do nas przez formularz kontaktowy albo na adres kontakt@dcwm.pl.

Tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Stan prawny na 3 września 2026 r.



Secured By miniOrange